sala
Solaris
sala
Nostromo

Pewnego razu… w Hollywood

Once upon a time in Hollywood

Kraj, rok:
USA, 2019
Gatunek:
dramat
Reżyseria:
Quentin Tarantino
Producent:
Columbia Pictures
Obsada:
Leonardo DiCaprio, Brad Pitt, Al Pacino, Margot Robbie, Margaret Qualley
Czas trwania:
160 min.
Wydarzenie archiwalne
Opis
Długo wyczekiwany najnowszy film Quentina Tarantino, wysokobudżetowy „Pewnego razu... w Hollywood”.

Los Angeles, 1969 rok. Rick Dalton (Leonardo DiCaprio) zagrał kiedyś w popularnym, westernowym serialu telewizyjnym. Cliff Booth (Brad Pitt) jest jego najlepszym przyjacielem i zarazem kaskaderem. Po latach nieobecności mężczyźni powracają do Hollywood. Obecny przemysł filmowy różni się jednak od Fabryki Snów, którą znali i opuścili przed laty. Pomimo to Rick zamieszkuje w luksusowej dzielnicy, gdzie jego sąsiadką zostaje między innymi słynna aktorka Sharon Tate (Margot Robbie) i Roman Polański (Rafał Zawierucha). W tle czasy kontestacji, ruch hipisów, zmierzch epoki klasycznego Hollywoodu i złotej ery telewizji.

W dziewiątym filmie scenarzysty i reżysera Quentina Tarantino zobaczymy niezwykłą obsadę i wiele wątków, które składają się na hołd odchodzącej w przeszłość złotej ery Hollywood.

Na ten film czeka cały świat! Dziewiąte dzieło w dorobku Quentina Tarantino wyświetlono po raz pierwszy podczas  Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Cannes. Projekcję zakończyła siedmiominutowa owacja na stojąco. A co o „Pewnego razu… w Hollywood” sądzą krytycy?

Miłosny list do Hollywood późnych lat sześćdziesiątych? Historia o gasnącej sławie gwiazdora Hollywood i jego dublerze? Bajka na nowo opowiadająca o szale mordowania, który ogarnął „rodzinę” Mansona? Na każde z tych pytań jest jedna odpowiedź: tak! – czytamy na portalu „Total Film”. – Jakże poruszający to film! List miłosny i rodzaj snu o tym, jakie było dawne Hollywood („New York Times”). – Jeśli nie jest to najlepszy film Tarantino, to z pewnością jest wybitnym podsumowaniem jego dotychczasowej twórczości („London Evening Standard”). – Na wielu poziomach to jego najnowocześniejsze dzieło, kulminacja tego, co Tarantino uwielbia – pastiszu różnych gatunków i tropów – od listu miłosnego do minionych lat po spekulację na temat tego, co by było, gdyby było („SlashFilm”).

- To może być pierwszy film Tarantino, który dostarcza nam – tak, tak – nadziei – pisze „Colider”.

Wielu krytyków podkreśla przy tym, że „Pewnego razu… w Hollywood” to zarazem najbardziej osobiste dzieło w karierze Tarantino. – To zdecydowanie najbardziej osobisty film Quentina Tarantino. Z łatwością można w nim zobaczyć, jakie wrażenie wywarły zbrodnie Mansona na sześcioletnim QT, który w 1969 roku mieszkał w LA („World of Reel”).

- Film jest pełen hołdów, jakie Tarantino składa dawnej telewizji, starym filmom, dżinglom reklamowym sprzed lat – czytamy w „The Wrap”. Ale dziennikarka „The New York Timesa” dodaje: – Ten hołd ma w sobie także ból requiem.

Wiele miejsca poświęca się w recenzjach aktorom, którzy pomogli Tarantino wykreować ten świat. Jak wypadł duet gigantów Hollywood – Pitt/DiCaprio. – Żaden z nich nie dominuje, obaj są świetni. Patrzy się na nich z wielką radością, już można powiedzieć, że to będzie ikoniczny duet – czytamy w „SlashFilm”. – Chemia między nimi jest wprost urzekająca („Vanity Fair”). Wiele miejsca poświęcono także Margot Robbie, która w filmie wciela się w postać Sharon Tate – Margot Robbie jest sercem i duszą tego filmu („World of Reel”).

materiały dystrybutora

 
Zwiastun
Fotosy