sala
Solaris
sala
Nostromo

Przyrzeczenie

The Promise

Kraj, rok:
Hiszpania, USA, 2016
Gatunek:
dramat, historyczny
Reżyseria:
Terry George
Scenariusz:
Terry George, Robin Swicord
Obsada:
Christian Bale, Shohreh Aghdashloo, Oscar Isaac
Czas trwania:
134 min.
Wydarzenie archiwalne
Opis

Zdobywca Oscara Christian Bale w poruszającej opowieści o miłości w czasach nienawiści.
 
Prawdziwa historia. Wielcy aktorzy. Oszałamiający budżet (100 milionów USD).
 
Przemilczana przez dziesiątki lat, szokująca historia pierwszej zbrodni ludobójstwa w XX wieku.
 
Ten film jest dla narodu ormiańskiego tym czym „Wołyń” jest dla Polaków.

“PRZYRZECZENIE” w reżyserii Terry George’a to epicki film ukazujący jedną z największych i najskrzętniej skrywanych zbrodni w historii ludzkości.  
…Rok 1915, stolica Imperium Osmańskiego. Michael przybywa do Stambułu, by zrealizować swoje wielkie plany o studiach medycznych i zacząć życie o jakim zawsze marzył. Gdy poznaje Anę, od pierwszej chwili wie, że to kobieta jego życia. Za plecami narzeczonego Any, słynnego amerykańskiego fotoreportera Chrisa, wybucha namiętny romans. W tym czasie Imperium zaczyna drżeć w posadach, a na ulicach Stambułu robi się niespokojnie. Siły tureckich nacjonalistów, korzystając z narastającego chaosu rozpoczynają prześladowania ludności ormiańskiej. Michael i Ana, oboje ormiańskiego pochodzenia, z dnia na dzień stają w obliczu śmiertelnego zagrożenia. Gdy krew płynie ulicami, a świat odwraca oczy, to Amerykanin Chris może okazać się jedyną szansą ocalenia dla zakochanych. Większość jednak nie będzie miała nawet takiej szansy…

Terry George - oświadczenie reżysera:

Zawsze najbardziej ceniłem produkcje filmowe, które zabierały widza w pamiętne podróże związane w taki czy inny sposób z ważnymi wydarzeniami w dziejach ludzkości. Filmy, które pozwalały całkowicie zatracić się w opowiadanej historii, poczuć się jej integralną częścią. Mówię o wybitnych humanistycznych dziełach takich jak „Lista Schindlera” Stevena Spielberga, „Pola śmierci” Rolanda Joffé’ego, „Czerwoni” Warrena Beatty’ego czy „Bitwa o Algier” Gillo Pontecorvo. (…) Czuję, że moim zadaniem jako artysty i filmowca jest poszukiwanie historii oraz związanych z nimi postaci, które pomogą mi zabrać widzów na właśnie takie podróże – pozwolić im zatracić się całkowicie w jakimś okresie, czy wydarzeniu, o którym wcześniej nie wiedzieli nic albo bardzo niewiele. Udowodnić im w wyznaczonym dla filmu kinowego czasie, że w człowieku tkwi ogromna wola walki, i że ludzki duch jest w stanie zatryumfować mimo najbardziej koszmarnych warunków. (…)
„Przyrzeczenie” opowiada o nietypowym romansie, który rozgrywa się na tle tzw. Rzezi Ormian, ludobójstwa popełnionego przez władze Imperium Osmańskiego na ludności ormiańskiej, które jest jedną z największych i jednocześnie najmniej znanych katastrof XX wieku. Podjęta wówczas próba anihilacji całego narodu niemal zniknęła z literatury historycznej, ponieważ świat zadecydował, że lepiej wyprzeć taki mord z pamięci, między innymi dla doraźnych politycznych korzyści. Jestem głęboko przekonany, że ta historia zasługuje na opowiedzenie jej za pomocą medium filmowego pełnym wymiarze jej tragicznych konsekwencji (…).
Nakręcenie „Przyrzeczenia” było dla mnie czymś niezwykłym. Nie tylko mogłem pracować z utalentowanymi aktorami, Christianem Bale’em, Oscarem Isaakiem, Charlotte Le Bon oraz wieloma innymi, ale także opowiedzieć historię, która – mam taką nadzieję – poruszy widzów i pozwoli im lepiej zrozumieć to, co stało się z ludnością ormiańską w latach 1915-1917.

Chciałbym, żeby ten film wywoływał całe spektrum emocji, od radości i odwagi poprzez smutek i gniew po odkupienie i zrozumienie, że nie możemy dopuszczać do takich humanistycznych katastrof. Mam więc nadzieję, że „Przyrzeczenie” stanie się także swoistym narzędziem edukacji o tamtych zapomnianych czasach, które zasługują na to, aby o nich pamiętać, aby czcić w każdym zakątku świata pamięć o zamordowanych. Dla mnie, jako filmowca, który pragnął opowiedzieć jak najlepiej tę trudną do opowiedzenia historię, byłaby to największa możliwa nagroda.


ZWIASTUN

 


RZEŹ ORMIAN – SZOKUJĄCA PRAWDA

Mimo postępu technologicznego na niespotykaną dotąd skalę, dzięki któremu ludzkość zaczęła pokonywać dręczące ją przez lata choroby i plagi, a długość życia wzrosła znacznie w porównaniu z poprzednimi stuleciami, XX wiek był być może najmroczniejszym w historii naszego gatunku. Dwie wojny światowe pozbawiły życia dziesiątki milionów ludzi, bardzo często nie żołnierzy, lecz osoby niewinne, a pojawiające się w różnych miejscach globu ogniska zapalne pozbawiły świat społeczno-politycznej stabilizacji, która powinna iść w parze z rozwojem medycyny, sądownictwa, sztuki i szeroko pojmowanej nauki. Zeszłym stuleciem rządziły zbrodnia i mord w przeróżnej postaci, czasami dyktatorskich reżimów nieznoszących głosu sprzeciwu, innymi razy przyjmując akceptowalną przez zachodnie mocarstwa formę przesiedleń i narzuconej „wędrówki ludów”. Kilkukrotnie dochodziło również do największej możliwej zbrodni: ludobójstwa.

Ze słowem tym wiąże się oczywiście tragedia milionów zamordowanych w ramach Holocaustu, gdy jedni ludzie postanowili, że są lepsi od innych, gotując im prawdziwe piekło komór gazowych, zbiorowych mogił oraz pozbawiania cząstka po cząstce czysto ludzkiej godności. Shoah nie było jednak pierwszym tego typu wydarzeniem w XX wieku – prawie trzydzieści lat wcześniej do ludobójstwa doszło również na terenie dzisiejszej Turcji, wówczas Imperium Osmańskiego, chylącego się w pierwszych dekadach stulecia ku upadkowi. Ofiarami była przede wszystkim ludność ormiańska, zamieszkała na tamtych obszarach od kilkuset lat, od XVI wieku gdy Imperium Osmańskie podbiło zachodnią część dawnej Armenii. Wyznająca religię chrześcijańską mniejszość ormiańska była przez długi czas solą w oku kolejnych sułtanów, aż ostatecznie – poniekąd pod osłoną zaogniającej się w 1915 roku I wojny światowej, która sprawiła, że rządy zachodnich państw nie mogły zareagować inaczej niż jedynie oferując części uchodźców pomoc sanitarną i schronienie – rozpoczęto systematyczną i zorganizowaną eksterminację Ormian.

Mimo iż napięcia na linii Imperium Osmańskie – ludność ormiańska trwały już od wielu lat, za datę rozpoczynającą ludobójstwo uznaje się 24 kwietnia 1915 roku (dzień będący dzisiaj w Polsce Dniem Solidarności z Narodem Ormiańskim). Wówczas rząd wydał oficjalne rozporządzenie nakazujące aresztowanie i deportację ormiańskich intelektualistów, działaczy oraz przywódców społecznych. Większość z nich została potajemnie zamordowana, był to pierwszy etap mający na celu osłabić męską część ludności ormiańskiej, by później łatwiej poradzić sobie z kobietami, dziećmi i starcami. Nieco ponad miesiąc później, 27 maja 1915 roku, rozpoczęły się deportacje i wysiedlenia, które w oficjalnym nazewnictwie były akcją wojskową mającą na celu przeprowadzenie Ormian (a także chrześcijańskich Asyryjczyków oraz mniejszości greckiej na osmańskich terytoriach) w inne miejsce. Stały się one jednak „marszami śmierci”, podczas których brutalne mordy, gwałty i masakry odbywały się na porządku dziennym (zatrzymanych topiono, spychano w przepaści górskie, przybijano podkowy końskie do stóp, z kolei duchownych palono lub zakopywano żywcem).

Szacuje się, że w latach 1915-1917, który to okres uznaje się oficjalnie za czas trwania tzw. „Rzezi Ormian”, zamordowano lub doprowadzono do śmierci około półtora miliona osób. Zapoczątkowano w ten katastrofalny sposób ludobójczy XX wiek, który trzydzieści lat później – w ramach Holocaustu, z którego świadomością ludzkość będzie musiała istnieć przez kolejne stulecia – osiągnął swój szczytowy punkt. Sam Adolf Hitler był w pewien przerażający sposób zachwycony działaniami Imperium Osmańskiego. W1939 roku, na niespełna tygodnie przed dokonaniem inwazji na Polskę, niesławny przywódca III Rzeszy powiedział w tzw. cytacie armeńskim: „Zabijajcie bez litości kobiety, starców i dzieci; liczy się szybkość i okrucieństwo. Kto dziś pamięta o rzezi Ormian?”

Dzisiaj o ludobójstwie sprzed stu lat mówi się coraz więcej, a „Rzeź Ormian” jest drugim po Holocauście najlepiej udokumentowanym i opisanym ludobójstwem dokonanym przez władze państwowe na grupie etnicznej w czasach nowożytnych, ale przez lata poprzedzające i następujące po II wojnie światowej było zupełnie inaczej. Europa wstawała powoli z kolan, szacując straty i tworząc plany na przyszłość, natomiast Wielka Brytania i Ameryka były przede wszystkim zainteresowane delikatnymi negocjacjami ze Związkiem Radzieckim oraz wprowadzaniem mechanizmów, które miały w przyszłości zapobiec przed powtórzeniem się podobnych konfliktów. O ludobójstwie Ormian nie mówiło się wcale, albo wspominało się niejako mimochodem, z pewnym wstydem, przeważnie używając innych określeń – jak „masowe zabójstwa” – albo robiąc wszystko, by nie nazwać tego, co stało się w latach 1915-1917 na terenie dawnego Imperium Osmańskiego. Ta swoista zmowa milczenia trwała przez wiele lat, a państwo tureckie, które zrodziło się na ruinach Imperium Osmańskiego, nigdy nie uznało wydarzenia sprzed stu lat za „ludobójstwo”.

Mimo że żyjemy w XXI wieku i większość historyków potwierdza, że na ludności ormiańskiej dokonano ludobójstwa, sytuacja nie uległa aż tak znaczącej poprawie. Turcja wypiera się nieustannie odpowiedzialności za tamte wydarzenia, a większość sytuacji, w których osoby publiczne należące do świata Zachodu bądź Kościoła Chrześcijańskiego wspominają o „Rzezi Ormian” lub „ludobójstwie na ludności ormiańskiej”, przeważnie prowadzi do ostrych incydentów z tamtejszym rządem. Do tej pory jedynie około trzydziestu państw oficjalnie uznało ludobójstwo Ormian za fakt historyczny, wliczając w to Polskę (19 kwietnia 2005 roku Sejm dokonał tego poprzez aklamację) oraz Francję, w której od 2011 wprowadzono prawo przewidujące rok więzienia i czterdzieści pięć tysięcy Euro grzywny za każde publiczne negowanie ludobójstwa w latach 1915-1917. Biorąc pod uwagę niedawne wydarzenia społeczno-polityczne w Europie, Azji i na świecie, nic nie zapowiada, by stan ten uległ w najbliższych latach znaczącej zmianie.

Zwiastun